Nowym przewoźnikiem na liniach podmiejskich byłby rzeszowski PKS
Nowym przewoźnikiem na liniach podmiejskich byłby rzeszowski PKS
RZESZÓW. Jeśli nie dojdzie do porozumienia, od 1 kwietnia MPK może przestać jeździć do większości podrzeszowskich gmin. Zrzeszający siedem samorządów Związek Gmin Podkarpacka Komunikacja Samochodowa deklaruje, że jest gotowy na zmianę przewoźnika.
Umowa związku z MPK kończy się 31 marca. - Rozmowy z Zarządem Transportu Miejskiego zostały odwołane przez miasto, ale cały czas są planowane - wyjaśnia Kazimierz Jarecki, prezes ZG PKS. - Chcielibyśmy nadal korzystać z usług MPK, ale prawdą jest, że nie pozwolimy po raz kolejny, by nas postawiono pod murem: albo podpisujecie, albo nie jeździmy.
Nikt nic nie wie
Sprawa musi rozstrzygnąć się w najbliższych dniach. Jarecki dodaje, że Regionalna Izba Obrachunkowa zakwestionowała sposób ich rozliczeń z MPK i związek nie może już dłużej zgadzać się na warunki "dyktowane" przez przewoźnika. Według Jareckiego być może to miasto nie chce, by MPK dłużej obsługiwało gminy.
- Nie mam żadnych oficjalnych informacji, o tym czy gminy zrezygnują z naszych usług - mówi Sławomir Krygowski, prezes MPK. - Chciałbym poznać taką deklarację do 15 marca.
- Ja też chciałbym to wiedzieć do 15 marca - mówi z kolei prezes Jarecki. Co będzie, jeśli nie dojdzie do porozumienia? - Jesteśmy na to przygotowani, mamy innego przewoźnika - zapowiada Jarecki.
Zamiast "czerwonych" wyjedzie PKS?
Wiadomo, że tym nowym przewoźnikiem na liniach podmiejskich byłby rzeszowski PKS, o którego przejęcie stara się związek gmin. Wyjątek to gmina Krasne, która byłaby obsługiwana przez miejską spółkę jeszcze do połowy roku. Natomiast problemy z komunikacją nie dotyczą gminy Świlcza, która nie należy do związku i ma odrębną, całoroczną umowę z MPK.
Dla miejskiego przewoźnika rezygnacja gmin może oznaczać zwolnienia i konieczność pozbycia się części taboru. - Czekam na konkretne wyliczenia w tej sprawie - mówi Krygowski.
Tagi:
MPK
,
przewoźnik
,
gmina
,
Podkarpacie