Kobieta ma złamaną kość miednicy i zgruchotany prawy bark. Jutro czeka ją operacja
Kobieta ma złamaną kość miednicy i zgruchotany prawy bark. Jutro czeka ją operacja
RZESZÓW. Ciało 82-letniej pani Kazimiery pokryte jest wielkimi siniakami. Kobieta ma zgruchotany bark i złamaną miednicę. W niedzielę została bestialsko skopana przez młodego bandytę tylko dlatego, że zainteresowała się dlaczego człowiek leży bezwładnie na klatce schodowej.
- Wyszłam rano do kościoła i na klatce schodowej zobaczyłam leżącego człowieka - mówi słabym głosem pani Kazimiera. - Jestem lekarzem, choć już na emeryturze. Zainteresowałam się, czy ten pan nie potrzebuje pomocy, czy nie trzeba wezwać pogotowia.
W tym momencie do leżącego podszedł drugi mężczyzna i go obudził. Pani Kazimiera poszła więc do windy. Dwaj młodzi ludzie poszli po schodach w dół.
- Gdy zjechałam na parter obaj mężczyźni szarpali się ze sobą - opowiada dalej pani Kazimiera. - Nie znam ich. Pierwszy raz spotkałam tych ludzi w naszym bloku. Przecisnęłam się obok nich i wyszłam na ulicę. Wtedy ten, który wcześniej leżał na klatce wyszedł za mną. Młody, ok. 20-30 letni mężczyzna niespodziewanie popchnął panią Kazimierę. Starsza kobieta przewróciła się na trawnik. Zawartość jej torebki rozsypała się. Oprawca zaczął bestialsko kopać leżącą.
- Najgorsze były te jego oczy. Jakieś takie szalona- głos pani Kazimiery drży. - I ten sadystyczny uśmiech przyklejony do twarzy. Znęcanie się nade mną sprawiało mu wyraźną przyjemność. Myślałam, że mnie zabije.
Dramatyczną scenę zobaczyły sąsiadki pani Kazimiery i pospieszyły na pomoc. Wtedy oprawca zwrócił się przeciw nim. Nadszedł jakiś mężczyzna i zaczął interweniować. Bandyta skoczył w jego kierunku. - Sąsiadki pomogły mi wstać i pozbierać to, co wysypało mi się z torebki - relacjonuje pani Kazimiera. - Wszystko mnie bolało. Słyszałam tylko, jak tamten mężczyzna, który przyszedł mi z pomocą, woła: "Ratujcie, bo on mnie zabije". Nie wiem co się dalej działo. Z bólu traciłam świadomość. Na szczęście ktoś wezwał pogotowie.
Pani Kazimiera została odwieziona do szpitala. Jest bardzo zmaltretowana. Ma złamaną kość miednicy i zgruchotany prawy bark. Jutro czeka ją operacja.
- Zawiadomienie o napaści i pobiciu na ul. Staszica otrzymaliśmy od świadka zdarzenia, a chwilę później potwierdził to lekarz pogotowia - informuje podinsp. Zbigniew Kocój, oficer prasowy rzeszowskiej policji. Natychmiast pojechały tam dwa radiowozy. Policjanci przeszukali okolicę, ale nie natrafili na osobę odpowiadającą powierzchownemu rysopisowi. Intensywne poszukiwania sprawcy przyniosły efekty. W pon. po południu został zatrzymany 23-letni mieszkaniec Rzeszowa podejrzany o dokonanie tego czynu. Został on rozpoznany przez świadków zdarzenia.
Na prośbę pobitej kobiety, jej imię zostało zmienione. Starsza pani boi się, że gdy wróci do zdrowia i wyjdzie ze szpitala, jej oprawca znowu się pojawi ...
***
Każdy kto może pomóc policji w zgromadzeniu dowodów drastycznego pobicia przez zwyrodnialca, powinien skontaktować się z Miejską Komendą Policji w Rzeszowie pod nr tel. : 997 lub redakcją Super Nowości : (17) 747 08 03.
Tagi:
pobicie
,
ofiara
,
ul. Staszica
,
Rzeszów