RZESZÓW. 15-latek zadzwonił na numer Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego w Rzeszowie i poinformował o podłożeniu ładunku wybuchowego. Jak się okazało, alarm był fałszywy i miał być efektem zakładu. Sprawą zajmie się sąd rodzinny.
Do zdarzenia doszło w piątek przed godz. 23:00. Dyżurny Szpitalnego Oddziału Ratunkowego przy ul. Lwowskiej odebrał telefon od osoby, która twierdziła, że w jednej z pracowni znajduje się bomba. Chwilę później ten sam rozmówca zadzwonił ponownie i przyznał, że zgłoszenie było jedynie żartem związanym z zakładem o 100 złotych.
– Na szczęście w wyniku tego zgłoszenia nikt nie ucierpiał i nie było potrzeby zarządzenia ewakuacji pacjentów oraz personelu szpitala – informuje Komenda Miejska Policji w Rzeszowie.
O sprawie powiadomiono policjantów z komisariatu na Nowym Mieście. Funkcjonariusze szybko ustalili "żartownicsia". Okazał się nim 15-letni mieszkaniec Chojnic.
Teraz o konsekwencjach fałszywego alarmu zdecyduje sąd rodzinny.
Komentarze
Zaloguj się aby móc dodać komentarz